Podróż śladami wielkiego zabytku

Wielka wyprawa w MSHM (15)

Początek lipca to czas, kiedy serce Parku Potulickich w Pruszkowie bije szybciej – właśnie wtedy, w specjalnie na ten cel tworzonym obozowisku, rozbrzmiewają śmiechy i gwar kilkudziesięciorga dzieci, biorących udział w warsztatach historyczno-artystycznych organizowanych przez Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego im. Stefana Woydy w Pruszkowie.

Tegoroczna edycja, odbywająca się od 1 do 5 lipca, miała na celu uświadomienie dzieciom działania wymiany kulturowej, technologicznej i handlowej pomiędzy różnymi cywilizacjami i kulturami, a przy tym porównanie m.in. ich życia codziennego, edukacji i duchowości. Aby jak najpełniej poznać i zrozumieć omawiane aspekty historyczne oraz archeologiczne, dzieci wyruszyły w podróż śladami niezwykłego przedmiotu – pucharka szklanego zdobionego scenami walk gladiatorów. To najcenniejszy zabytek w zbiorach pruszkowskiej placówki, jednak o jego wartości świadczy nie tylko fakt, że jest jedynym tego rodzaju egzemplarzem w Polsce. Wykonany na przełomie I i II wieku n.e. w egipskim warsztacie w Karanis odbył długą podróż, by u jej kresu trafić na Mazowsze. Niewyjaśnioną zagadką pozostaje fakt, jak tak cenny i rzadki przedmiot, znalazł się w niezbyt okazałym grobie ciałopalnym mieszkańca Mazowieckiego Centrum Metalurgicznego. Dzieci próbowały zgłębić tę tajemnicę m.in. wraz z edukatorami MSHM, Muzeum Archeologicznego w Poznaniu oraz Stowarzyszenia Hellas et Roma, przy wsparciu Akademii Wolnego Czasu, animatorów i pedagogów z KJR-Esslingen e.V. oraz grupy wolontariuszy, będących absolwentami poprzednich edycji projektu.

Poranek pierwszego dnia to czas poznawania się, podziału na grupy „Dzików”, „Wilków” oraz „Sokołów”, przymierzania strojów (zarówno prowadzący, dzieci, jak również opiekunowie są przebrani w stroje historyczne) oraz zapoznawania z terenem obozowiska. Jest o również czas dziesiątek pytań w głowach organizatorów – czy wszystko odpowiednio przygotowane, zapięte na ostatni guzik? Potem już nie ma czasu, warsztaty ruszają i idą zgodnie z planem, czasami delikatnie modyfikowanym specjalnie na potrzeby uczestników.

W poniedziałek uczestnicy poznali szklarstwo w Imperium Rzymskim, zobaczyli jak można wytapiać szklane paciorki, a także poznali technikę malowania na szkle i wykonali własne prace. Drużyny namalowały na specjalnie przygotowanych płytkach szklanych swoje totemy, które odtąd dumnie prezentowały się w obozowisku – były to: barbarzyński dzik, rzymska wilczyca oraz egipski sokół. Najważniejszym punktem była jednak wielkoformatowa gra planszowa, dzięki której poznały tło historyczne Europy sprzed 2 tysięcy lat. Składając w całość poszczególne prowincje-puzzle i nakładając na nie drogi, budowle, surowce oraz towary, a ponadto wyznaczając limes i szlak bursztynowy, dzieci poznały wzajemne zależności pomiędzy poszczególnymi państwami, prowincjami i regionami.

Bogaty program codziennych warsztatów dodatkowych zaproponowali goście z Niemiec – pedagodzy z Mehrgenerationenhause LINDE oraz Kinder & Jugendförderung, działających w ramach Kreisjugendring Esslingen e.V. Stworzyli oni specjalny blok zajęć, podczas którego nie obowiązywał podział na grupy wiekowe. Dzieci same decydowały co danego dnia jest dla nich najbardziej interesujące i czym bezpośrednio chcą się zająć. Mogły tworzyć mozaiki, wykonywać mieszki, grać w gry, tworzyć ozdoby i amulety z kamienia mydlanego, a także uczęszczać do szkoły gladiatorów, w której czekało na nie wiele dyscyplin i zabaw zręcznościowych.

Każdego dnia uczestnicy upamiętniali wędrówkę we własnych dziennikach podróży, pełnych łamigłówek, które wraz z wykonanymi danego dnia przedmiotami, jak: amulety, wisiorki, obrazki na szkle, prace plastyczne i inne, trafiały do pudełek – takich samych, w jakich umieszczane są zabytki na wykopaliskach i magazynach muzealnych. Po zakończeniu warsztatów dzieci mogły umieścić w nich również własnoręcznie namalowane pucharki i zabrać ze sobą do domu.

Drugiego dnia rozpoczęła się właściwa podróż. Wprost z delty Nilu, niezwykłej rzeki stanowiącej źródło wielkiego skoku cywilizacyjnego i gospodarczego, jaki dokonał się w starożytnym Egipcie. Wtorek dał również odpowiedź na pytanie czy wakacje to dobry czas na naukę? Sądząc po minach podczas wyznaczania kąta prostego niezbędnego do zbudowania piramidy czy przeliczaniu miar na palce, dłonie i łokcie w szkole Imhotepa – tak, pod warunkiem, że nie tkwimy w ławkach wbijając formułki, a opanowujemy teorię bawiąc się, rysując, kolorując i tworząc. A jeśli po szkole pójdzie się do egipskiego salonu urody… W tym miejscu należałoby wspomnieć także o zajęciach u specjalistki w dziedzinie mumifikacji, ale wszystkich obecnych na zajęciach obowiązuje tajemnica nie wyjawiania osobom postronnym sekretów egipskich mumifikatorów. Dodajmy jedynie, że powstawały prawdziwe mumie!

We środę pożegnano Egipt podczas pysznych (smakujących winogronami, daktylami i dżemami figowymi) warsztatów opowiadających o domu i dzieciństwie. Uczestnicy zdążyli jeszcze wykonać zabawki swoich rówieśników sprzed wieków i już musieli ruszać wraz z pucharem, szlakiem rzymskich karawan na północ. Tam odwiedziły rzymską szkołę, gdzie odetchnęły z ulgą, że dzisiejsi nauczyciele nie biją uczniów, jak ówcześnie, poznały alfabet i kalendarz oraz dogłębnie, nawet na własnej skórze czy głowie, poznały rzymski kanon mody i urody.

Czwartym dniem zawładnęła codzienność legionowa. Uczestnicy poznali szczegółowo uzbrojenie, mogli przymierzyć poszczególne jego elementy, ale przede wszystkim dowiedzieli się jak wyglądało życie codzienne legionistów oraz ich wyposażenie. Dzieci wzięły również udział w musztrze, a następnie odwiedziły rzymskiego medyka, którego profesja nierozerwalnie związana była z kampaniami militarnymi Imperium. Chwile wytchnienia od armii zapewniły beztroskie, ale nie bez walorów edukacyjnych zajęcia dotyczące starożytnych gier i zabaw oraz warsztaty dotyczące rzymskiego domu.

W piątek puchar dotarł na Mazowsze, gdzie odbywał się barbarzyński wiec. Przy odgłosach bębna uczestnicy dowiedzieli się, że wezmą udział w grze terenowej, podczas której zdobędą umiejętności niezbędne do poznania życia starożytnych mieszkańców naszych ziem. Sześcioosobowe drużyny m.in. wypełniały zadania sprawnościowe, zdobywały materiały do budowy łuku, polowały włócznią, lepiły garnki, mełły mąkę, rozpoznawały rośliny i przygotowały napary, a przy tym zgłębiały życie codzienne i chłonęły nową wiedzę o mazowieckich pradziejach. Tego dnia, dzieci wykonały własne malowidła na pucharkach szklanych, kończąc w ten sposób podróż nie tylko w drużynie, ale przede wszystkim indywidualnie – natchnienie czerpiąc z własnych przeżyć i przygód z ostatnich dni.

Zawsze zbyt szybko nadchodzi finał – program nad którym prace trwają prawie rok, dni pieczołowicie planowane i opracowywane w grafikach zajęć i planach merytorycznych… kiedy w końcu się urzeczywistniają, pędzą niczym szybka kolej po swoich równo ustawionych torach. Tak było również w tym roku. Ledwie się przywitaliśmy i opowiedzieliśmy o wielkiej podróży, a już przyszło nam zamykać projekt podczas wieczoru finałowego. 5 lipca VI edycja Warsztatów historyczno-artystycznych, zaczęła przechodzić do historii. Jeszcze tylko ostatnie wielkie i ciepłe słowa od dyrektor Doroty Słowińskiej, pomysłodawczyni projektu, jeszcze niesamowite prezentacje dzieci – zdobytych przez nich umiejętności i wiedzy, jeszcze tylko galeria ich prac wykonanych w trakcie warsztatów. Ponadto specjalnie dla uczestników warsztatów i pruszkowian rozbił się legion rzymski, przybyli gladiatorzy, działały kuchnia barbarzyńska, rzymska i egipska, swoje wyroby i umiejętności prezentowali pradziejowy brązownik oraz kaletnik, a specjalne zabawy zręcznościowe i warsztaty praktyczne, które sprawiły wiele radości dzieciom jak i dorosłym, przygotowali pedagodzy z Niemiec. Noc zapadająca nad miastem uświadomiła nam, że „Wielka wyprawa” dobiegła końca, a malowany puchar szklany dotarł na Mazowsze… do domu.

Warsztaty dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra” oraz Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Projekt nie mógłby się odbyć również bez wsparcia wielu firm i osób, którym w tym miejscu pragniemy gorąco podziękować.

loverich_cherlyn@mailxu.com natiernestina@mailxu.com butrick-dean@mailxu.com